Książka "Szklana Góra" Andrzej Jarosz

35,00 zł

Kod: jar000
Wysyłka: 3 dni
Produkt dostępny (50 szt)
Waga:0.50 kg
Sprawdź koszty wysyłki

Koszty dostawy tego produktu

Ilość:szt

"Szklana Góra"  


Szukając na skróty drogi do szczęścia, bohater książki popada w alkoholizm

Książka może zawierać indywidualną dedykacje od autora 

Cena 35 zł  z przesyłką od autora 



(...) Długo nic mu się nie śniło, a potem znalazł się nagle w środku niezmierzonych ciemności, ale jak to we śnie, widział wokoło siebie wyraźnie. Z głębi mrocznej, skłębionej zamieci, stając się coraz wyraźniejszy, szedł w jego stronę utykający na jedną nogę szary, wysoki pan w kapeluszu. Kuba go poznał. To był ten sam pan, który przychodził do niego do pokoju w ciemnościach nocy i chciał go zabrać, kiedy był małym dzieckiem. Teraz, tym razem we śnie, znowu przyszedł po niego. Szedł powoli, bez pośpiechu, z pewnością siebie i kulejąc, uśmiechał się tryumfująco. Jego uśmiech, pełen rozradowanej złośliwości, napawał Kubę coraz większym lękiem. Skądś wiedział, że szary pan pochyli się nad min za chwilę, wyciągnie ręce i będzie go chciał zabrać ze sobą. Bał się go bardzo i za nic nie chciał z nim iść. Paraliżowany coraz większym strachem, rozglądał się w trwodze dookoła i szukając ratunku, wołał nie wiadomo do kogo:

-Nie! Nie! Przecież jeszcze nie wychowałem swoich dzieci!

I wtedy nagle, gdzieś tam za lasem, pojaśniało na horyzoncie i rozległ się dźwięczny głos rogu nadciągającej odsieczy. Dźwięk był taki jakiś srebrny, jak głos fanfary grającej z kościelnej wieży Anioł Pański o zachodzie słońca albo jak bicie pokojowego zegara w ciemnościach nocy, które mówi, że wszystko jest w porządku na swoim miejscu i nic złego nie może się zdarzyć. Dźwięk rozległ się znowu, bliższy i wyraźniejszy. Szary pan przystanął, spoważniał a potem na jego twarzy odmalowała się złość. Przyspieszył kroku i wyciągnął rękę w stronę Kuby, ale nim zdążył go dotknąć, rozpłynął się w powietrzu i zniknął.

Przestraszone serce Kuby biło mocno. Przed chwilą coś go nagle obudziło i teraz bał się otworzyć oczy, bo nie wiedział, co zobaczy. Długo leżał nieruchomo i patrzył spod przymkniętych powiek, zanim rozpoznał stojącą nad nim wysmukłą sarnę. Jakież ona miała bezdenne, piękne oczy, lśniące łagodną niewinnością! Zachrapała, a kiedy usiadł w śniegu, odbiegła kilka kroków i gotowa do ucieczki, stanęła i zachrapała ponownie. Z głową obróconą w jego stronę, patrzyła uważnie i jakby z niepokojem.

-Czego ty chcesz ode mnie? - pomyślał dziwnie niespokojny i już całkiem rozbudzony Kuba.

Zrozumiał, kiedy wstał i rozejrzał się uważnie dookoła. Blade, zamglone słońce właśnie gasło na horyzoncie, na niebie kłębiły się i przewalały ciemne chmury, a rozgniewany wiatr z lękliwym wyciem przeganiał nad ziemią skotłowane tabuny śniegu - zrywała się zamieć. To, co Kuba przed snem wziął za śnieżną zaspę, było spiętrzonymi głazami, teraz częściowo odwianymi przez wiatr ze śniegu. Chyba był to grób i leżeli w nim i leżeli w nim jacyś źli ludzie z czasów wojennej zawieruchy, bo na górnym głazie był wykuty dziwny napis: "Zdadzą sprawę z włodarstwa swego".

Dziwne, niesamowite miejsce - pomyślał Kuba i zatrwożony patrzył, jak zamieć potęguje się z momentu na moment.

Oblepiony śniegiem wiatr cwałował po ziemi w nieokiełznanym , rozhukanym pędzie, jakby niebo otworzyło nagle zagrody i wypuściło wszystkie swoje rozszalałe rumaki. Zdawało mu się, że ten wiatr wieje prosto z nieba i niesie ze sobą słowa:

-Synu! Co robisz z moimi talentami?

Sarny nie było już nigdzie widać, spełniła swoją rolę. Czy anioł może wyglądać jak sarna? Pewnie może. (...)

Dla tego produktu nie napisano jeszcze recenzji!

Napisz recenzję